-
„Kto, będąc” czy „Kto będąc”?
15.09.09
Czytając kodeks karny, kilkakrotnie natrafiłem na tego typu interpunkcję: Kto, biorąc udział w obcym wywiadzie albo działając na jego rzecz, udziela temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia czy np.: Kto, będąc powołanym do pełnienia czynnej służby wojskowej, nie zgłasza się do odbywania tej służby w określonym terminie i miejscu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Chodzi mi o oddzielanie przecinkiem wyrazu kto od reszty zdania. Wydaje mi się to strasznie nienaturalne. Czy te przecinki są tam potrzebne?
Owszem, zasadniczo nie stawia się przecinka przed imiesłowowym równoważnikiem zdania złożonego (dalej: i.r.z.z.), gdy poprzedza go albo spójnik (np. a, i, że), albo zaimek względny (np. jaki, który, co czy właśnie kto). A zatem w zdaniach, które Pan przytoczył, przecinki pojawiające się po zaimkach kto są zbędne.
Jest jednak wyjątek od tej reguły. Możemy obustronnie wydzielić i.r.z.z., gdy chcemy podkreślić, że po spójniku nastąpiło zawieszenie głosu, tzn. że zdanie ma charakter wtrącony (za WSO, s. 128). W cytowanym słowniku znajdziemy następujący przykład:
Powiedziała, że ma nas dość i obróciwszy się na pięcie, wyszła.
Powiedziała, że ma nas dość i, obróciwszy się na pięcie, wyszła.
Czy również w kodeksie karnym mamy do czynienia z takim zawieszeniem głosu – trudno osądzić. Nie można zatem jednoznacznie odpowiedzieć na Pana pytanie. Trzeba jednak podkreślić, że ustawodawca konsekwentnie stosuje interpunkcję polegającą na wydzielaniu i.r.z.z. w formie wtrąceń. Być może z prawnego punktu widzenia informacja zawarta w tym wtrąceniu wymaga podkreślenia, stąd taka właśnie interpunkcja. Należy pamiętać, że teksty prawne rządzą się swoimi prawami i niejednokrotnie są na bakier z ogólnie obowiązującymi zasadami polszczyzny. Przepisy kodeksów i ustaw mają być przede wszystkim precyzyjne i jednoznaczne, co prowadzi do tego, że czasem odbiegają od przyjętej normy językowej. W tym wypadku jednak, zdaje się, ustawodawcy chodziło po prostu o wyraźne podkreślenie wtrącenia i raczej nie powinniśmy tu mówić o błędzie interpunkcyjnym.









Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.