Podmiot towarzyszący („ktoś wraz z kimś”) – orzeczenie w liczbie pojedynczej czy mnogiej?

Mam taki tekścik: „Nad zbrukanym brukiem kraczą wrona z krukiem: – Któż to tak pobrudził bruk? – skrzeczy gniewnie kruk. – Na pewno nie wrona – odburknęła ona”. Pojawia się wątpliwość, czy poprawne jest napisanie „kraczą wrona z krukiem”, czy też powinno być „kracze wrona z krukiem”? A może obie formy są poprawne?

 

No tak: u Brzechwy tańcowała igła z nitką, a tu kraczą wrona z krukiem. Podmiot zbudowany identycznie, a każde orzeczenie w innej liczbie. Kto tu się pomylił? Nikt. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Mamy tu do czynienia z podmiotem towarzyszącym, czyli złożonym z dwóch rzeczowników połączonych przyimkiem z. Pierwszy rzeczownik jest w mianowniku, drugi – w narzędniku, ale oba wchodzą w skład podmiotu. A taki podmiot, jak podaje Wielki słownik poprawnej polszczyzny, „możemy połączyć z orzeczeniem w liczbie pojedynczej lub mnogiej” [hasło problemowe Podmiot, s. 1641]. Po kłopocie? Nie do końca, bo przecież, jak na polszczyznę przystało, muszą być niuanse i niuansiki.

Choć mamy prawo użyć dowolnej liczby, pamiętajmy o tym, że wybór gramatyczny powinien być zgodny ze znaczeniem zdania.

Przykładowo: jeśli Ewa i Adam napadli na bank, to są w równym stopniu winni i dołożyli takich samych starań, by się nieco wzbogacić. Jeśli jednak Ewa z Adamem napadła na bank, to wina spoczywa przede wszystkim na Ewie, Adam zaś „tylko” przystał na współudział w procederze (nie pierwszy raz zresztą, jeśli wziąć pod uwagę Księgę Rodzaju) i ponosi mniejszą winę. Podobnie z zasługami: ze zdania Siostra z bratem wysprzątali całe poddasze wynika, że obojgu należy się taka sama wdzięczność, bo tyle samo się napracowali. Gdyby jednak siostra z bratem wysprzątała całe poddasze, oznaczałoby to, że ktoś (brat) się tu nieco obijał.

Reasumując: liczba pojedyncza w orzeczeniu sugeruje, że pierwszy wykonawca czynności wymieniony w podmiocie miał w czymś znaczniejszy udział. Z kolei liczba mnoga to sygnał, że obu wykonawców trzeba traktować równorzędnie. Czyli u Brzechwy igła tańcowała bardziej od nitki, a w omawianym zdaniu wrona i kruk krakali równie intensywnie. (Proszę to traktować z przymrużeniem oka: w dawniejszej polszczyźnie w orzeczeniach omawianego typu za poprawną uchodziła tylko liczba pojedyncza, stąd jej obecność w wierszyku autora Kaczki Dziwaczki).

Ten niuans znaczeniowy znajduje zastosowanie w zdaniach, w których jeden z członów podmiotu jest istotniejszy. Przykładowo: autor wypowiedzi Pani minister (lub, jak kto woli, ministra) z mężem zaszczyciła nas swoją obecnością chce zaakcentować znaczenie pierwszej z wymienionych osób. A ten, kto napisze: Prezes z szefem działu PR zaprosili dziennikarzy na bankiet, zasugeruje, że obaj panowie – mimo różnych miejsc w firmowej hierarchii – są jednakowo ważni. Jak kruk i wrona.