Polecamy

  • Warsztat pisarza
  • Listy do młodego pisarza
  • Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika
  • Będę pisarzem
  • Autor 2.0
  • Praktyczny kurs pisarstwa
  • Porady prawne
Aktualności językowe

  • Mogłoby się wydawać, że praca redaktora, który ślęczy po kilka godzin nad czyimś tekstem, męcząc wzrok przy komputerze i irytując się nieporadnością językową autora, jest zwyczajnie nudna. Czasem może i tak, ale znacznie częściej sprawia wiele przyjemności, a niekiedy zdarzają się prześmieszne historie. Dziś przypomniała mi się jedna z nich…

    Zaczynałem swą przygodę redaktorską od e-booków. Jako że to tekst elektroniczny, toteż łatwo w nim odwoływać się do źródeł elektronicznych, a jak wiadomo, najważniejsza skarbnica wiedzy XXI wieku to… Wikipedia. (Nie deprecjonuję oczywiście zasług jej twórców, sam każdego dnia po niej buszuję, niemniej wydaje mi się, że w poważniejszych publikacjach nie może raczej służyć za wiarygodne źródło informacji). Swego czasu zdarzyło mi się jednak, że autor ochoczo czerpał właśnie z Wikipedii, a ja, ilekroć natrafiałem na kolejny cytat, zżymałem się, widząc kolejne ortografy i brakujące przecinki. Cóż było robić… Poprawiałem je, wychodząc z założenia, że oczywiste błędy w dziele cytowanym przecież wolno poprawiać.

    Z czasem jednak pojawiły się grubsze błędy i połamana składnia. Głębsza ingerencja w cytat to niewybaczalna zbrodnia. No i co robić… Myślę: może cytat się zdezaktualizował, może ktoś poprawił? Otwieram Wiki, sprawdzam, nie, kwiatki nadal hardo się trzymają… I myślę dalej: no co z tym zrobić? Jak cytować coś, czego czytać się nie da? Jak zmienić źródło, żeby błędy nie waliły po oczach? Jak zmienić źródło? Jak zmienić…

    I wtedy doznałem olśnienia! Jak zmienić źródło – a cóż to za problem? Szybko wszedłem w edycję, zmieniłem, co trzeba, zapisałem, odświeżyłem stronkę i… miodzio! Skoro cytatu nie wolno zmienić, należy zmienić źródło. Oto potęga internetu! Oto nieocenione dobrodziejstwo w pracy redaktora. Aż nie mogłem wyjść z podziwu nad swoją pomysłowością :)

    Czasem więc bywa śmiesznie. A to trzeba zmienić źródło cytatu, a to ktoś przekręci słowo, a to umieści link, tak że Łukasz na pół godziny przerwie robotę, bo nie będzie mógł się oderwać od netu… W istocie jest to praca z ludźmi. Teksty same się nie piszą. To my je tworzymy, a korespondencja z autorem przy okazji szlifowania jego dzieła to najlepsza rzecz w pracy redaktora. Nie ma w końcu nic przyjemniejszego jak szczere podziękowania autora za opiekę nad jego publikacją po długich tygodniach wspólnej pracy.

    Takiej satysfakcji z pracy, którą się kocha (czymkolwiek się zajmujecie), życzę Wam wszystkim w nadchodzącym roku! A teraz pora zaopatrzyć się w szampana :)

Autor: Łukasz Mackiewicz

Dodaj komentarz


Korekta Tekstów
Czy szukasz
redaktora lub korektora?
Jeśli tak, to trafiłeś
we właściwe miejsce!
Oto, czym się zajmujemy:
  • redagowanie książek,
  • korekta książek,
  • redakcja i korekta CV
    i listów motywacyjnych,
  • korekta tekstów na stronach WWW,
  • redagowanie i korekta tekstów innego rodzaju.
Wyślij tekst do wyceny!
Dlaczego warto?
  • Bezpłatna wycena
    już w 4 godziny!
  • Darmowa próbka 5 stron!
  • Bez dopłaty za
    zlecenia ekspresowe!