-
Błędy w Konstytucji?
16.11.09
Pisałem niedawno o postawach językowych. Zastanówmy się może, kim jest purysta językowy. W Kulturze języka polskiego A. Markowskiego czytamy: „Ludzie zajmujący tę postawę wobec kwestii językowych, zwani purystami językowymi, zazwyczaj manifestują swoje poglądy przez wyszukiwanie błędów językowych w tekstach rozmaitych typów i ogłaszanie list takich błędów” (Warszawa 2005, s. 126-127; pogrubienia moje). Gdy tylko przeczytałem to zdanie, od razu na myśl mi przyszła strona niejakiego Pana Mirosława Nalezińskiego.
Przeszło 10 lat temu Pan Naleziński opublikował listę błędów Konstytucji z 1997 r. (linki do „analizy językoznawczej” poszczególnych rozdziałów Konstytucji – na podanej wyżej stronie głównej autora). Rozesłał też swoje uwagi do licznych instytucji, lecz żadna z nich nie próbowała nawet wstrzymać publikację Konstytucji w Dzienniku Ustaw. I chyba dobrze.
Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, by stwierdzić, że błędy, których Pan Naleziński dopatruje się w tekście Konstytucji, są bardzo wydumane. Całe nieporozumienie zasadza się na tym, że konstytucja to tekst specyficzny – ze swej natury operuje słownictwem prawniczym i daleko jej do klarowności, której oczekiwałby Pan Naleziński. Tak się składa, że w artykule z „Wieczoru Wybrzeża”, który autor sam przytacza, wypowiada się m.in. pani promotor moich prac dyplomowych: licencjackiej i magisterskiej, prof. UG dr hab. E. Rogowska-Cybulska (przed 12 laty jeszcze „tylko” doktor i jeszcze tylko Rogowska), która zwięźle podsumowuje całą dyskusję: „Mamy tu do czynienia ze specyficznym językiem prawniczym – mówi dr Rogowska. – Rządzi się on własnymi regułami, nie zawsze brzmi to naturalnie w języku potocznym”. I tą myślą warto chyba zamknąć zbędną dyskusję o „błędach” w Konstytucji.
O Panu Nalezińskim wspominam, ponieważ mimo wszystko jego strona to jedna z niewielu witryn w polskim internecie poświęconych językoznawstwu. Wprawdzie nie zgadzam się zupełnie z większością sądów autora (nie tylko w sprawie Konstytucji, ale również w pozostałych kwestiach poruszanych na stronie), ale sądzę, że warto chociaż wspomnieć o takich pasjonatach polszczyzny. Lepszy chyba purysta językowy niż zupełny ignorant, który mówi poszłem czy wyłanczać.








