-
O braku dywizu na sarkofagu śp. Państwa Kaczyńskich pisałem niedawno. Parę dni temu salę z sarkofagiem zamknięto na 3 godziny i… dywiz dodano. Co za ulga! Już żadna wycieczka szkolna z małymi dziećmi nie będzie zdeprawowana jakże karygodnym błędem językowym…Cała ta historia z brakującym dywizem jest tyleż śmieszna, co smutna. Tydzień żałoby narodowej, rozpacz, łzy, kondolencje z całego świata, wycieczki do Smoleńska i Wawelu, a chwilę potem wielka, ogólnonarodowa afera z powodu kilkucentymetrowej kreseczki…
Cóż za hipokryzja! Tak łatwo dajemy się ponosić emocjom, tak szybko zapominamy, o co w tym wszystkim chodzi… Boli mnie to, że zamiast przemilczeć usterki z głową orła patrzącego w lewą stronę czy z brakującym dywizem, wszyscy trąbią o tym naokoło. Nie żebym pochwalał taką nieroztropność (czy nawet mówiąc dosadniej: niedbalstwo), ale czy nie powinniśmy być czasem bardziej wyrozumiali dla siebie? Jesteśmy tylko ludźmi. Warto chyba o tym pamiętać, szczególnie w takich chwilach…








