Polecamy

  • Warsztat pisarza
  • Listy do młodego pisarza
  • Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika
  • Będę pisarzem
  • Autor 2.0
  • Praktyczny kurs pisarstwa
  • Porady prawne
Aktualności językowe

  • Niektórzy zżymają się na rosnący wpływ zapożyczeń na język polski. Słusznie czy nie – to już inna sprawa. Nie ulega jednak wątpliwości, że proces zapożyczania wyrazów jest nieunikniony, ba – jest naturalny dla języka. A skoro wroga nie da się pokonać, najlepiej się z nim zaprzyjaźnić. Ale jak spolszczyć coś, co z polszczyzną ma niewiele wspólnego?

    Łikend, czipsy i tipsy łączy jedno: zbitka głosek obcych polszczyźnie: łi, czi, ti. Nie wdając się w niuanse na temat rozwoju polszczyzny, poprzestańmy na tym, że w polszczyźnie możemy wyróżnić charakterystyczne pary głosek:

    • czy – ci,
    • szy – si,
    • ży – zi,
    • dż – dzi,
    • ły – li itd.

    Przed kilkuset laty było inaczej, a w użyciu były takie głoski, jak czi, szi, żi czy dżi. Jeszcze dzisiaj są one obecne w gwarach, a wymowa [sziare sziano] czy [cziarny czielak] nie powinna dziwić (wymowa taka nazywana jest jabłonkowaniem, czasem też sziakaniem lub siakaniem).

    Ponieważ naturalną tendencją języka jest dążenie do prostoty, polszczyzna ogólna niejako pozbyła się głosek zmiękczonych dziąsłowych. Nie znaczy to, że w innych językach nastąpił podobny proces. I tu dochodzimy do sedna problemu…

    Wraz z zapożyczaniem wyrazów polszczyzna wzbogaca się o głoski obce jej fonetycznie. To dlatego niektórym osobom wymowa [łikend] sprawia problem i zwłaszcza z ust osób starszych słyszy się niekiedy wymowę [łykend]. Bierze się ona z użycia głosek dobrze znanych mówiącemu (ły zamiast łi), co niestety prowadzi czasem do drwin ze strony innych osób. Podobny problem dotyczy głosek ke czy ge, które bywają miękczone, co również skutkuje niepoprawną wymową, np. [gieremek] zamiast [geremek].

    Największe kłopoty sprawia jednak weekend, nie tylko pod względem wymowy, lecz także pisowni. O ile w słownikach od dawna mamy czipsy (obocznie do chipsów), in (obok ginu) czy żigolo (obok oryginalnego gigolo), o tyle na łikend będziemy chyba musieli jeszcze nieco poczekać. Nie znaczy to, że Polacy nie próbują oswajać tego słowa. Google zwracają aż 175 000 wyników na zapytanie „łikend”, podczas gdy jeszcze 2 lata temu było „tylko” 43 000 trafień (sprawdzałem to przy okazji tekstu o pisowni Rejkiawiku). Z kolei TVN Turbo nie zawahało się nazwać jednego ze swoich programów „Pojechany łikend”.

    A jak Wam się podoba łikend? Czy powinien znaleźć się w słownikach, czy wolicie tradycyjny weekend?

Autor: Łukasz Mackiewicz

Komentarze  

 
0 # www 2011-09-28 11:02
"łikend" kojarzy mi się z takim marketingowym pisarstwem. Ewentualnie z ludźmi, którzy jak najczęściej chcą wyskakiwać z jakimiś niuansami (newansami) (ot zagwostka!) językowymi.
Myślę, że weekend to jedyna słuszna forma,a wszelkie spolszczenia wyglądają wyjątkowo nieudolnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Paweł Pomianek 2011-09-28 13:46
Jestem przekonany, że to kwestia czasu. Niezależnie od tego, jak bardzo będziemy się na to zżymać.

Cieszy mnie, że autor wpisu ma bardzo zbieżne z moim podejście do języka. Język się rozwija. I choć czasem niektóre formy przez jakiś czas wyglądają sztucznie, po kilkunastu latach brzmią lub wyglądają już zupełnie naturalnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Adam 2011-09-30 07:26
Zagwostka, czy zagwozdka? Pytam, bo nie jestem pewien czy błąd, czy celowy zabieg.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Łukasz M. 2011-09-30 09:39
Oczywiście "zagwozdka".

sjp.pwn.pl/szukaj/zagwozdka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # www 2011-09-30 09:54
Cholera, mój błąd. Przepraszam :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Łukasz 2011-09-29 07:41
Zastanawiam się, jak zastępowano słowo "weekend" dawniej, np. w latach 70.-80. Przypuszczam, że mówiono po prostu "koniec tygodnia". Nie odczuwało się potrzeby sięgania po obce słowa. Trudność pojawia się przy próbie znalezienia krótkiego, polskiego odpowiednika dla określenia "weekendowy" ("sobotnio-niedzielny" brzmi cokolwiek dziwnie). Wracając do tematu - podzielam zdanie, że niebawem za poprawną formę, obok "weekend", uznamy także "łikend".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
+1 # www 2011-09-29 08:24
Pytałem się o to rodziców jakiś czas temu. Odpowiedź: nie mówiono. W ogóle nie korzystano z takiego stwierdzenia. Można było jedynie powiedzieć: "Spotkajmy się pod koniec tygodnia", ale nikt nie używał żadnego odpowiednika dziejszego "weekendu". Była sobota, była niedziela i koniec. Dzisiejszy minimalizm i pośpiech każe nam tworzyć takie twory jak weekend, leasing i kemping.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Adam 2011-09-30 07:05
Nie mówiono, bo w Polsce nie istniał weekend w dzisiejszym znaczeniu :(. Sobota w zasadzie nie rózniła się od innych (roboczych) dni. Wolna była tylko niedziela. Dziś, kiedy mamy dwa wolne dni, powstała nowa jakść, a więc i potrzeba jej określenia. Wcześniej była tylko niedziela- dzień świąteczny, którego, jak wiadomo, dotyczyło przykazanie "pamietaj abyś dzień święty święcił", a dziś doszedł dzień wolny od pracy, pozostawiony każdemu do całkowicie swobodnego wykorzystania. Na takie połączone dwa dni można już sobie coś zaplanować! Do tego na dokładkę dorzucamy piątkowe popołudnie i mamy już nie tylko niedzielę z przymusem swiętowania, ale piękny kawałek tygodnia, któremu trzeba nadać jakąś specjalną nazwę! Po co wyważać otwarte drzwi, wystarczy skorzystać z pojęcia urobionego przez inne nacje, u których dorodziejstwo wolnych dni zagościło wcześniej :).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Adam 2011-09-30 07:36
A może ogłosić konkurs? Niektórzy mają wielką inwencję. Czasami zabieg "urzedowego" wprowadzania słowa odnosi sukces, chociaż częściej akcja jest hybiona. Na poczatek proponuję "kotyg". Zainspirowało mnie do tego zasłyszane określenie słynnego na całą Polskę (i szeroko w świecie) Ojca Dyrektora: ojdy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 
 
0 # Adam 2011-09-30 07:44
Oj, chyba troszke chybiłem! Zawsze, jednak można zasłonić sie literówką.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem |
 

Dodaj komentarz


Korekta Tekstów
Czy szukasz
redaktora lub korektora?
Jeśli tak, to trafiłeś
we właściwe miejsce!
Oto, czym się zajmujemy:
  • redagowanie książek,
  • korekta książek,
  • redakcja i korekta CV
    i listów motywacyjnych,
  • korekta tekstów na stronach WWW,
  • redagowanie i korekta tekstów innego rodzaju.
Wyślij tekst do wyceny!
Dlaczego warto?
  • Bezpłatna wycena
    już w 4 godziny!
  • Darmowa próbka 5 stron!
  • Bez dopłaty za
    zlecenia ekspresowe!