-
Czy „zajebisty” to wulgaryzm?
11.03.10
Gdy wczoraj w You Can Dance Anna Mucha powiedziała do jednego z uczestników, że jest „zajebisty”, poczułem się zniesmaczony. Owszem, może i był zajebisty (tego nie wiem, bo na tańcu się znam tak, jak na gotowaniu), ale zajebiście też Pani Ania przekroczyła granice dobrego smaku.
Dyskusje o zajebistym toczą się od dobrych paru lat. Osobiście uważam, że to wulgaryzm, wcale nie mniej dosadny niż pizda czy pierdolić (o wyjątkowej aktywności słowotwórczej czasowników pieprzyć i pierdolić pisałem parę miesięcy temu). Pani Ania widocznie jest odmiennego zdania…
Czy można jednak sprawdzić, czy dane słowo należy traktować jako wulgaryzm? Myślę, że tak, i to wbrew pozorom bardzo łatwo. Dajmy na to, jedziemy autobusem, stoimy w kolejce w sklepie lub po prostu wypowiadamy się na forum publicznym. Wokoło nas jest sporo osób. W pewnym momencie odpowiednio głośno mówimy coś w stylu: „Ty wiesz, jak wczoraj było zajebiście!”. Dobrze jest przy tym położyć akcent na wiadomym słowie czy nawet przedłużyć jego intonację: „Nie uwierzysz, jaka ona jest pier-dol-nię-ta!”. Co robimy dalej? Przyglądamy się reakcji osób postronnych. Jeśli obrócą się w naszą stronę, zerkając z dezaprobatą, odpowiedź będzie jasna: lepiej więcej nie używać w towarzystwie danego słowa, chyba że lubimy prowokować innych lub wywoływać skandale. Cóż, może też taki cel przyświecał nowej jurorce You Can Dance… Bardzo możliwe, że niebawem Pudelki, Pomponiki tudzież inne Kozaczki dojdą prawy i nam o tym powiedzą :)
Warto na koniec wspomnieć, że słowniki języka polskiego, np. USJP, na ogół opatrują zajebistego kwalifikatorem wulg. Jeśli trudno nam się z tym pogodzić, to jest pewna recepta: zawsze możemy mówić o jedwabistym czy zajefajnym tańcu, choć zdaję sobie sprawę, że to już nie to samo, nie ta dosadność i soczystość. No ale to przecież przywilej wulgaryzmów…









Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.