-
Dziś będzie krótko :) Ostatnio w AdSense widziałem kilkukrotnie intrygującą reklamę – skan po lewej. Nie mogłem się opanować i zrobiłem screena. Co z nią nie tak?Otóż zastanawiam się, co miałoby znaczyć „360° dla Biznesu”. Jak wiadomo, 360° oznacza pełen obrót, a więc nie mamy tu do czynienia z żadną zmianą. Obrót o 360° można wykonać w tańcu, podczas jazdy na lodzie czy choćby samochodem, paląc przy okazji gumę :) W biznesie jednak (czy Biznesie, jak wolą twórcy reklamy) to raczej – tak mi się przynajmniej wydaje – 180° byłoby bardziej efektywne, nie uważacie?
Ostatnio zresztą też zdarzyło mi się słyszeć, jak ktoś z podekscytowaniem mówił, że jego życie obróciło się o… 360°, czyli de facto wróciło do punktu wyjścia, a chyba nie o to chodziło mówiącemu :)









Komentarze
"Staliśmy nad przepaścią ale zrobiliśmy zwrot o 360 stopni i daliśmy wielki krok naprzód" :) Czy jakoś tak to szło...
----
* - sjp.pwn.pl
Kilkukrotnie, kilkakrotnie... cholewa, kolejna rzecz, którą trzeba zapamiętać, ech.
Z drugiej strony nie jestem pewien, czy obrót o 360 stopni jest równoznaczny z powrotem do punktu wyjścia - obrót dzieje się przecież nie tylko w przestrzeni, ale także w czasie. Podczas trwania obrotu można wiele zmienić, na przykład wizerunek firmy, a potem z tym nowym wizerunkiem ruszać na podbój runku z pozycji, w której się było na początku, z tym że z większą skutecznością ;)
Ot, alternatywna interpretacja - pytanie, czy odbiorca reklamy ma czas na takie rozważania, kiedy mu przed oczami mignie banerek...
Tak jak zauważył (zauważyła?) Ali, słowniki PWN notują formę "kilkukrotnie". Jest ona nie tylko w SJP, ale też w WSO, nie pojawia się niestety w WSPP (co poniekąd wskazuje na poprawność tej formy).
Nie do końca przekonują mnie też wyjaśnienia prof. Bralczyka. Język nie jest symetryczny - argumentacja oparta na analogicznych formach może być jedynie dodatkiem w argumentacji, a nie głównym dowodem. Gdyby kierować się tylko podobieństwem do innych form, to można by powiedzieć, że "poszłem" jest poprawne, bo przecież - analogicznie! - mówi się "poszłam".
Niemniej jednak posypuję głowę popiołem i dziękuję za zwrócenie uwagi - prawdopodobnie kiedyś "kilkukrotnie" nie było akceptowalne, ale młodzi i buntowniczy, jak taki Mackiewicz, nie znają już takich zasad i bez namysłu rozpisują się "kilkukrotnie" o błędach wszystkich innych, tylko nie swoich :)
Jeśli tylko się uda, postaram się zadać pytanie w poradni PWN.
Rozumiem, że marketing 360 stopni to:
"działania reklamowe dopasowujące elementy różnych kanałów komunikacji; zarówno BTL jak i ATL dla najefektywniejs zego dotarcia do grupy docelowej"?
Cóż, jeżeli tak - to masz rację, nie ma o czym dyskutować.
Zastanawiający jest jednak termin, bo znaczy nieco co innego, niż można by się spodziewać. W powszechnym rozumieniu 360 stopni oznacza po prostu obrót, a nie otaczanie czegoś kołem (bo zdaje się, że stąd wziął się ten termin). No ale w typografii też są "sieroty" i "wdowy", co może brzmieć osobliwie dla osób spoza branży :)
Raz jeszcze dzięki za zwrócenie uwagi!
Nie sądzę, by warto było podpierać się w argumentacji na powszechnym rozumieniu. Poza tym, jest niezliczona ilość słów, które są w powszechnym użyciu, mimo iż nie oznaczały dosłownie tego, co użytkujący je ludzie pragnęli przekazać. Nie oznaczały, ale oznaczać zaczęły z czasem, gdy stały się na tyle często używane, że i ich wykładnia uległa zmianie.
Jakże często zdarza się, że zdroworozsądkow o myślący człowiek przypisuje danemu sformułowaniu zupełnie inne znaczenie niż jest mu przypisane przez np. twórców danej opiniotwórczej książki czy chociażby ogół rozmówców.
Moja pierwsza myśl jest taka, że „360 stopni dla Biznesu” brzmi znacznie lepiej niż „180 stopni dla Biznesu”. Bo niby czemu 180 a nie 160 bądź 200? Czy to nie bardziej frapujące?
Poza tym, jeśli ktoś prowadzi przedsiębiorstw o w określony sposób, to oczekuje raczej wsparcia czy korekty kursu niźli zwrotu w tył i pokonania jeszcze raz tej samej trasy, którą już przebył, tyle że w odwrotną stronę. Samo nawet wyobrażenie sobie tego jest frustrujące.
„360 stopni dla Biznesu” skojarzyło mi się raczej z człowiekiem, który z dużego wzniesienia ochrania daną firemkę z dużym karabinem. Obraca się on wkoło, wypatrując wroga, by móc go jednym strzałem, że tak się wyrażę, zbić z pantałyku. Kojarzy się też z uważnym doglądaniem wszystkiego, co dzieje się wokół, by nic nie uleciało uwadze obserwatora. A 180 stopni? Przede wszystkim oglądanie się lub kroczenie wstecz...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.