Aktualności językowe
-
10 najczęstszych błędów językowych
17.01.12
Błędy mają to do siebie, że jedne popełniane są częściej, inne rzadziej. Nigdy dotąd nie spotkałem się z czymś w rodzaju rankingu najczęstszych błędów językowych, bo też trudno byłoby go chyba sporządzić, głównie ze względu na liczbę błędów, ich różnorodność, a zwłaszcza na problem w mierzeniu częstotliwości ich występowania. Ale czemu by nie spróbować, choćby dla zabawy, a przy okazji na przestrogę dla innych, jako swoisty dekalog à rebours? ;-)
Komentarze (14) -
(Foto by Christopher Chan)
Święta za nami, a niebawem… sylwester czy Sylwester? Pisałem o tym przed rokiem, ale z racji nadchodzącego Nowego Roku (lub nowego roku), a zwłaszcza nagminnego nadużywania pisowni wielką literą – warto wspomnieć o tym raz jeszcze.
-
(Foto: _Tony_B)
W ostatnim tekście o pisowni zastrzeżonych znaków towarowych wspomniałem mimochodem, że nie piszemy *Maci, ale Maki, mając na myśli Macintoshe produkowane przez Apple (Apple’a?). Podobny problem sprawia Metallica, która w narzędniku powinna być zapisywana przez k, czyli Metalliki (nie: *Metallici). Skąd wynika taka pisownia?
-
Korektę tekstu można wykonywać na dwa sposoby:
- w tekście (tj. w plikach Worda, OpenOffice’a) lub
- „na tekście”, czyli wtedy, gdy korektor nie ma dostępu do pliku źródłowego (np. pliki PDF).
Ta druga sytuacja dotyczy głównie publikacji wysokonakładowych, gdy profesjonalnym składem tekstu zajmuje się operator DTP, a tekst do korekty trafia już w pliku PDF.
O tej sytuacji, czyli korekcie w PDF, pisałem jakiś czas temu. Wspomniałem wtedy, że nanoszenie korekty wymaga znajomości znaków korektorskich. Dziś prezentujemy krótką ściągawkę z opisem podstawowych i najczęściej używanych znaków korektorskich dla wszystkich, którzy będą mieli z nimi styczność (udostępniamy również plik PDF z opisem znaków korektorskich – w razie potrzeby plik można dalej rozpowszechniać):
-
(Foto: DrabikPany)
W tekście na temat pisowni euro Andrzej napisał taki komentarz:
Wydaje mi się, że jako nazwa produktu, a taką jest UEFA EURO 2012™, pisownia nie podlega w tym przypadku regułom języka polskiego. Właściciel nazwy, w tym przypadku UEFA, ma prawo podyktować dowolny zapis, a jego poprawność można zweryfikować jedynie poprzez analizę tzw. księgi znaku „UEFA EURO 2012™”. Podawany przeze mnie zapis jest jedyną zatwierdzoną formą zapisu.
Andrzeju, dzięki wielkie za komentarz. Pomyślałem, że warto poświęcić nieco więcej miejsca tej kwestii.
-
(Foto: Christophe Verdier)
Przed 10 dniami, 1 grudnia, eKorekta24 miała swoje drugie urodziny. Teraz już śmiało mogę powiedzieć, że jeśli przed rokiem dopiero raczkowaliśmy, to dziś pewni siebie stoimy na nogach. Co zmieniło się przez ostatni rok? Gdzie byliśmy w 2011 r., a co czeka nas (i Was) w 2012 r.? O tym w dzisiejszym wpisie.
-
Co jest obowiązującym źródłem zasad poprawnościowych – RJP, słowniki, a może poradnie językowe?
08.11.11
Ostatnio w komentarzu przy tekście na temat odmiany słowa SMS Andrzej napisał tak:
Interesuje mnie kwestia, jakie gremium u nas w kraju jest ostateczną wyrocznią i czy takowe w ogóle istnieje w sprawach „ta forma jest poprawna, a taka nie”. Wypowiada się wielu językoznawców, każdy z nich ma z pewnością olbrzymią wiedzę, ale czy każdy z nich ma takie same opinie np. na temat smsa? I jak ma sobie radzić „Polak mały”, jeśli w jednym słowniku widzi jedną regułę, a w drugim inną?
A wczoraj w radiowej „trójce” redaktor zwrócił jednej pani słuchaczce uwagę, że właściwa jest forma smsu, a nie smsa (ta jest tylko potoczna). Pani twierdziła, że mówić się powinno: smsa. Powyżej p. Mackiewicz twierdzi, że obie formy są właściwe (a nie: tylko jedna z nich, a druga potoczna). Pytanie: na kim powinniśmy się opierać; na indywidualnych opiniach językoznawców czy na ostatecznym źródle językowym (jeśli takowe istnieje, patrz: początek mojego komentarza)?
Pomyślałem, że zamiast odpowiadać w komentarzu, poświęcę w oddzielnym tekście nieco więcej uwagi tej dość problematycznej kwestii.
-
„Z zagranicy”, „zza granicy”, „zagranicą” i „za granicą”, czyli językowe problemy na obczyźnie
13.10.11
Zauważyłem jakiś czas temu, że pewne kłopoty sprawiają piszącym konstrukcje z użyciem słów zagranica i granica. Największe problemy wiążą się z formą dopełniacza (z zagranicy czy zza granicy?), biernika (zagranicę czy za granicę?) oraz narzędnika (zagranicą czy za granicą?). Poprawne są oczywiście wszystkie podane pisownie, ale kiedy która jest właściwa – o tym w dzisiejszym artykule.
-
Niektórzy zżymają się na rosnący wpływ zapożyczeń na język polski. Słusznie czy nie – to już inna sprawa. Nie ulega jednak wątpliwości, że proces zapożyczania wyrazów jest nieunikniony, ba – jest naturalny dla języka. A skoro wroga nie da się pokonać, najlepiej się z nim zaprzyjaźnić. Ale jak spolszczyć coś, co z polszczyzną ma niewiele wspólnego?
-
Kupiłem ostatnio najnowszą książkę Piotra Majewskiego 125 pytań na temat e-biznesu do Piotra Majewskiego. Na s. 172 trafiłem na zdanie:Oni [użytkownicy portali Web 2.0 – ŁM] nie szukają rozwiązania problemów (tak jak w Google, która na reklamie zarabia miliardy), ale rozrywki i przyjaźni.
Przerwałem lekturę i uważniej przyjrzałem się temu fragmentowi: „Google, która (…) zarabia”?! To Google jest rodzaju… żeńskiego? Sam bym powiedział: „Google, które zarabia” lub „Google, które zarabiają”. Owszem, z formą żeńską również się dotąd spotykałem (choć, zdaje się, rzadziej niż z pozostałymi dwiema formami), ale zdumiało mnie jej użycie przez, bądź co bądź, guru polskiego e-biznesu (choć może to ingerencja redaktorki, kto wie…). W każdym razie pomyślałem, że pora wziąć pod lupę nazwę najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki.












